Krajobraz po bitwie, czyli dobijanie banerów

W nocy z 10 na 11 kwietnia nieznane (jeszcze) osoby ponaklejały na banerach Burmistrza Bolesława Bujaka, na których dziękuje za oddane na niego głosy, karteczki z napisami: „Żegnaj na zawsze” i „Temu panu już dziękujemy”.

Image Not Found

Co chciano przez to wyrazić, dokładnie nie wiadomo. „Żegnaj na zawsze” pisze się raczej na wieńcach pogrzebowych lub w pamiętnikach zakochanych. Ten pierwszy przypadek tu nie zachodzi, nawet jeśli brać go metaforycznie. W tym miejscu aż się prosi zacytować klasyka, mającego ostatnio spore wzięcie: ”Wiadomości o mojej śmierci były mocno przesadzone” (Mark Twain).

Czyżby więc chodziło o jakąś grupę zakochanych w Burmistrzu osób? „Żegnaj na zawsze” to ulubiony zwrot romantycznych i neoromantycznych pisarzy, opisujących rozstanie po nieszczęśliwej i niespełnionej miłości. Ale o tak silnej miłości, która zmusza do rozklejania kartek na banerach po mieście i okolicach byłoby wcześniej głośno. Czytalibyśmy umieszczone tu i ówdzie liściki i wiersze z utrzymującymi się w tej stylistyce tekstami: „ Precz z mego serca!”, „Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?” Lub niezwiązane z uczuciem, a dające wyraz poczucia wielkości: „Bądź zdrów! A tak żegnają się nie wrogi, lecz dwa na słońcach swych przeciwnych – Bogi”.

Obydwu tym przypadkom zaprzecza drugi tekst spod tej samej drukarki: „Temu panu już dziękujemy”. Ten frazes, przypisywany Mariuszowi Bielskiemu, w rzeczywistości istnieje od lat dawniejszych, a obecnie najczęściej stosują go politycy. I tu wkraczamy w ciemne rejony nienawiści. Bo pół biedy, jeśli owe karteczki ponaklejali właśnie politycy. Wojenka na górze nikogo dziś nie dziwi, niestety. Choć przyznać trzeba, że sytuacja, gdy lokalny polityk, nocą, uzbrojony w latarkę, klej (w sprayu?) i anonim, jeździ po ulicach Ropczyc, zatrzymuje auto i jak szpieg z krainy deszczowców (carramba!), schylony, chowając się po krzakach, długim skokiem dopada baneru, mazia lepiszczem, przyklepuje kartkę i śmiga z powrotem – brzmi bardziej niedorzecznie niż śmiesznie.  

Tu dochodzimy do najbardziej prawdopodobnej, a jednocześnie najbardziej przerażającej wersji nocnych wypadków. Chodzi o młodych ludzi, nieświadomych manipulacji i propagandy. Ludzi, o których inny Klasyk powiedział: „Słuchacie, a nie słyszycie, patrzycie, a nie widzicie”. Słuchają mowy nienawiści i pogardy i bezrefleksyjnie wcielają w życie wtłoczone im do głów „przepisy”. Nie są w stanie zanalizować i zinterpretować zasłyszanego tekstu. Nie uważają za stosowne, by zadać sobie pytania: kto mówi i po co? Do kogo i dlaczego? Jak mówi i w jakiej sytuacji? Co chce uzyskać? I dlaczego mówi TO do mnie? Trudno to młodym ogarnąć, bo jeszcze za dużo w nich dziecięcości i prostolinijności. Przypominają w tym dziesięciolatków dorysowujących wąsy postaciom na zdjęciach w podręczniku do historii. Dlaczego? Tego sami nie wiedzą. Chyba im się po prostu nudziło.

Infantylna ropczycka wojenka z banerami zaczęła się zniszczeniem plakatu wyborczego kandydata PiS, Dariusza Skórskiego, a skończyła wyznaniami wobec Burmistrza Bujaka. Właściwie to powyższy wywód może się odnosić do obydwu tych przypadków. I wniosek również: jakiemuś dziecięciu po prostu się nudziło.

Image Not Found

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *